poczta@naszagminaszczercow.pl
Młot do wybijania głupoty z głowy

Dla opornych (np. Drewniak). Krótka instrukcja użycia młota. Chwycić mocno oburącz i uderzyć w miejsce będące sprawcą głupoty tyle razy, ile potrzeba. W razie konieczności zabieg powtarzać do skutku. Inaczej nie przejdzie!

Donieśli czy nie donieśli, a może dostarczyli?

Sesja, kwiecień 2018 rok. Wójt Gminy Krzysztof Kamieniak wyraża swoje - oględnie mówiąc - niezadowolenie z powodu kontroli jaka odbywa się w Urzędzie Gminy. Ponieważ kontrola trwa już jakiś czas, to być może ktoś na wójta doniósł. A to wredni ludzie (ci, którzy być może donieśli), bo przecież za czasów trwania pana kadencji nikt na nikogo nie donosił, bo po co? Nieprawdaż? Panie Wójcie proszę się nie martwić, bo przecież nie ma pan nic sobie do zarzucenia. W Urzędzie wszystko jest  w porządku, w papierach także, więc po co te zgryzoty. Przecież przewozy osób niepełnosprawnych, które wygrała firma pana S. Fidyki, prywatnie pana teścia (chyba zgodnie ze stawianymi wymogami?), odbywały się w sposób prawidłowy (zobacz film ,,Kto grozi pani Eli”), a jakieś niejasności, które wynikły, to jak mówią ,,małe piwo” i nie ma co sobie głowy tym zaprzątać.

Deptak będzie super! Na żłobek i większe przedszkole sobie poczekamy!

Nie jesteśmy przeciwnikami budowy deptaka w Szczercowie. Każdy ma prawo do tego o czym marzy. Uważamy jednak, że w tej chwili bardziej potrzebujemy żłobka. Pilnej rozbudowy wymaga też nasze gminne przedszkole. Zresztą pilniejszych potrzeb jest bardzo wiele. Co ważne, byliśmy przekonani, że wójt Kamieniak i jego radni to rozumieją, ponieważ w poprzedniej kampanii wyborczej obiecywali nam zaspokojenie tych pilnych potrzeb. Teraz stało się to dla nich mniej istotne? Nie wystarczy wielce zadowolona mina na wspólnych fotkach z noworodkami i symboliczne prezenty. Trzeba młodym rodzicom pomóc. Oczywiście, wójt Kamieniak nie ma już potrzeby posyłania własnych pociech do żłobka czy przedszkola, ale jego dzieci po deptaku pospacerować będą mogły. Więc warto budować już teraz! Owszem spacery są ważne, posiedzieć ze znajomym na ławce też jest miło, ale jednak gdy człowiek ma problemy finansowe, bo wobec konieczności zapewnienia dziecku opieki nie może podjąć pracy, to nie ma ochoty ani na spacer ani na pogawędki. Czyby więc nasz włodarz ma większe zamiłowanie do odpoczynku niż pracy i pomocy innym?

Gaz w Szczercowie

Wójt Kamieniak w roku wyborczym odkurzył temat gazu w Szczercowie. Nie jesteśmy przeciwnikami budowy instalacji gazu w Szczercowie, ale działania naszego włodarza – kolejne zresztą - przypominają bicie piany. Będzie dużo szumu, prasa, radio i telewizja, a efekt nienamacalny. Z drugiej jednak strony, czy wójt Kamieniak swoje czynności konsultował z mieszkańcami gminy Szczerców, czy kolejny raz zdecydował za nas o tym, co dla nas jest najlepsze. Wszak ewentualne obciążenie finansowe spadnie w końcowym rozrachunku na nas. Wójt powinien nas poinformować o wszystkich kosztach tej bardzo drogiej przecież inwestycji. Czy wyobrażacie sobie Państwo, że do Szczercowa przyjdzie jakaś firma i wyłoży ogromną kasę i nie będzie chciała na tym dobrze zarobić? Budowa sieci oraz jej utrzymanie kosztuje i to kosztuje bardzo dużo. Sam gaz, nawet ten przywieziony cysternami nie jest za darmo.

Ty coś dla mnie, to ja coś dla ciebie?

Stało się! Pan M. B. dobił targu z wójtem Kamieniakiem, który za nasze pieniądze kupił od niego słynną już nieruchomość. Pan M. B. nadrzeczną działkę z budynkiem chciał sprzedać gminie już w poprzedniej kadencji. Wójt Grzegorz Kmita nie zdecydował się na ten zakup, chociaż dobrze rozumie, że samo miejsce mieszkańcy Szczercowa darzą dużym sentymentem. Powodów było kilka. Poprzedni wójt miał m. in. zastrzeżenia do dokumentów, które pan B. przedstawiał, ale głównym powodem była wygórowana cena. Owszem zakupiona za przystępną kwotę działka mogła się naszej społeczności przydać, ale wydanie tak dużej sumy na budynek, który trzeba przebudować, zmodernizować, dostosować, nie jest już tak sensownym i uzasadnionym krokiem. Najwyraźniej innego zdania jest wójt Kamieniak i wójta Kamieniaka i jego radnych, ponieważ na sesji podczas, której radni Kamieniaka wyrazili zgodę na zakup nieruchomości od M. B. za aż 700 tys. zł, (siedemset tysięcy złotych), bo dyskusji przed samym głosowaniem było niewiele. W samej uchwale opublikowanej na stronie BIP Gminy Szczerców nie znajdujemy ani słowa o tym na jaki cel kupowana jest tak droga nieruchomość, jakie są powody, jakie uzasadnienie wydatkowania tak ogromnych środków publicznych. Radni się godzą i już!

Człowiek roku, najlepsza sołtys, najlepszy radny?

Jak to możliwe, że nasi samorządowcy niedługo zaczną wygrywać wszystkie możliwe konkursy na „naj” i plebiscyty na „naj”, ale jednocześnie ich postawa i zachowanie budzi negatywne skojarzenia. I tak dla przykładu pani sołtys Brzezia Katarzyna Rzepkowska przoduje w uzyskiwaniu prasowych splendorów za swoje „osiągnięcia” na rzecz mieszkańców, ale dziwnym trafem nie interesuje ją zdewastowana droga, którą jak się trochę wychyli może obserwować z własnego okna. Mało tego pani sołtys z tej drogi korzysta dojeżdżając do pól i łąk własnych lub dzierżawionych. W wyniku podwyższenia drogi zalewana jest między innymi działka, na której pani sołtys w ubiegłym roku zbierała siano. Zwróciliśmy się do wójta z pytaniem, czy pani sołtys Katarzyna Rzepkowska oraz radny Zdzisław Śnieg interweniowali w Urzędzie Gminy w Szczercowie pisemnie (ustnie lub innych sposób) w sprawie zdewastowanej drogi. Droga została zdewastowana w wyniku budowy kanalizacji. Z informacji nadesłanej do naszej Redakcji w imieniu wójta Kamieniaka przez panią Beatę Goszcz wynika, że „nikt nie zgłaszał osobiście do nich tego interweniowali, bo nikt „nie zgłaszał osobiście do nich tego problemu”. Czyli nie wystarczy, że sołtys czy radny widzi rozbełtaną drogę, konieczne jest osobiste zgłoszenie samorządowcowi, aby dojrzał, że jest zdewastowana! To takie swoiste podregulowanie ostrości. W przeciwnym razie obraz jest całkowicie nieostry.

Do ,,sołtys kasia”

sołtyskasia mówi:
2018/02/16 na 15:18
Jest to wpis ze strony ,,Szczerców Nasza Gmina” pisownia oryginalna.
,,Zapomniał wół jak cielęciem był,a przecież wódka jest dla ludzi i od dawien dawna wiadomo że każdy jak przedawkuje to reaguje inaczej,nie świadom tego co zrobił,na pewno przeprosi i z bukietem kwiatów poleci do pani sprzątaczki. Chyba ze pani podstawiona była i zaraz padną inne oskarżenia”

 Zdarzyło się w Kamieńcu Nadolnym (część IX) -  Szczęście czy nieszczęście dyrektora Drewniaka, czyli wywiad

Wreszcie Drewniak będzie miał to, co chciał, czyli udzieli wywiadu w telewizji. Jaśniało więc oblicze dyrektorskie, a na każdą wzmiankę o swoim uczestnictwie w nim odpowiadał po głębokim namyśle: ,, bo to wicie i rozumicie”. Nikt nic nie wiedział i nie rozumiał, ale wszyscy kiwali mądrze głowami. Lecz im bliżej było tego występu, tym częściej dyrektor wpadał w melancholię, snuł się po urzędzie, przystawał często i wpatrywał się w ściany. Pracownicy i zaufani mówili wtedy, że ,, szef kontempluje”. Ale że działo się z Drewniakiem coraz gorzej, zwołano więc w tajemnicy naradę by umyślić co z tym począć. Zebrało się szacowne grono w karczmie u Karczmarza, bo wszak najlepsze pomysły rodzą się wtedy gdy na stole znajdują się odpowiednie dokumenty. A tych nie brakowało. Jakoś tak po przejrzeniu czwartego załącznika wynikł mały problem, gdyż zaufany Wylazł usiadł okrakiem na krześle i zaczął jeździć na nim po całej sali podskakując przy tym, sam  wydawał  sobie komendy takie jak ,,hetta, wiśta, wio", a między nimi wyśpiewywał o tym, że ,,miała matka syna”. Czyli jedna głowa odpadła. Pozostali radzili, radzili i uradzili, że trzeba kogoś nająć ku pomocy dyrektorowi. Stanęło na tym, że będzie to sześć osób z zewnątrz - koszty nie grają roli - które będą mieli pieczę: jeden nad strojami, drugi nad wnętrzem, trzeci nad głową, czwarty nad rękoma, piąty nad nogami (bo to nic nigdy nie wiadomo), a szósty nad całością. Lecz zaufany Holak wydedukował - bo mądrym zaufanym był - że ta liczba to za dużo, gdyż sami się będą zżerać i stanęło na dwóch - jakby to dziś określić - jeden od wizerunku zewnętrznego, a drugi od wewnętrznego. Płacę zaś będą mieli taką jakby było ich sześciu. Wszystko wróciło więc do normy. Jednak dzień wyjazdu do telewizji nie układał się pomyślnie. Do samochodu za pomocą gróźb i perswazji upchnięto jeszcze jakoś dyrektorskie ciało, ale samo wysiadanie z niego okazało się pracą dla zaufanych ponad siły. Drewniak zaklinował się w nim bowiem tak, że prośby, ani groźby, oraz - wstyd powiedzieć - przemoc, nic nie zdziałały. Ten od wizerunku zewnętrznego chciał podać odpowiednie lekarstwo, takie na odwagę, które zawsze miał przy sobie, ale ten od wizerunku wewnętrznego wniósł ostry sprzeciw mówiąc, ,,że odwagi po tym to mu przybędzie, ale odbije się ona w maślanym wzroku, ślinieniu się i w bełkotaniu tak, że nikt nic nie zrozumie”. Widząc, że sytuacja staje się napięta Letniak otworzył drugie drzwi, wsadził w środek pojazdu swoją głowę i wydobył z siebie taki szczek, jakby co najmniej ze trzy brytany wpadły do środka. Pomogło. Dyrektor wyskoczył z samochodu jak z procy, a tam zaufani wzięli go w obroty, z których wyszedł dopiero wewnątrz budynku. Zaraz też zjawiła się pani i powiedziała, że zabiera szefa do poprawki, bo kamery wszelkie niedoróbki pokażą (zwłaszcza lśniącą łysinę, którą należało wypudrować!). Między zaufanymi zaczęła się konferencja, bo Zadranowski stwierdził, że żadnych niedoróbek u dyrektora to on nie widział, tu wtrącił się Letniak mówiąc, że może są tylko ukryte, na co ostro zareagowała Kodarczyk mówiąc, że to są kłamstwa i pomówienia, bo ona,,, ale drzwi do studia się otworzyły i wprowadzono do środka Drewniaka. Podziw i osłupienie zapanowało wśród zebranych. Przez dużą szybę widać było bowiem osobę. Był to niby dyrektor i to Drewniak, ale jakby nie on. Bo po tym całym liftingu i podrasowaniu włos mu ściemniał i było go jakby więcej, brwi i rzęsy z wypłowiałych stały się czarne, przez co wzrok był się jakby ze stali, wargi miał wyraziste i krwiste, a róże i pudry na policzkach oraz łysinie, to aż biły w oczy, jedynie nos był jaśniejszy od zwykłego koloru. Wypisz wymaluj Kaligula* i Neron* w jednym. Taka oto myśl zagnieździła się na taki widok w głowach zebranych: ten to dopiero pokaże!

Osoba dyrektorska siadła, wyjęła przygotowane ściągi, czyli kartki i poszłoooo. Na pytanie redaktora, ,,jak się pan czuje sprawując tak zaszczytną funkcję?”, Drewniak wypalił - a odgrażał się ze będzie mówił ostro - ,,Przypominam, śmieci masz dzisiaj wynieść, lekarstwo dla dziecka jest na oknie, klucz od barku schowałam, a wieczorem zrób przepierkę, nygusie jeden”. Redaktor złapał się za głowę, kamerzysta zdębiał, kamera też gdyż celowała w sufit a nie w osoby. Pot obfity polał się po obliczu dyrektorskim, a że prawo ciążenia jest nieubłagane, to wraz z potem polały się na koszulę i górne okrycie wszystkie te podrasowania. Twarz wyglądała tak, jak twarz czerwonoskórego, który ją pomalował, bo wstępuje na wojenną ścieżkę, natomiast ubranie od góry nabrało takich barw w jakich lubują się hippisi, czyli ,,dzieci kwiaty'. Widocznie Drewniak do ściągawek dołożył, przez pomyłkę, jeszcze inną kartkę. I to był koniec wywiadu w TV. Po jakimś czasie gdy pytano go, kiedy ukaże się ten wywiad, komentował to tak ,,no, wicie i rozumicie”, poszła więc fama, że dyrektor Drewniak musiał poruszać w nim jakieś tajemnice państwowe, albo i ogólnoświatowe. Czego sam zainteresowany już nie komentował.

*  Kaligula - cesarz szaleniec, patrz Wikipedia   https://pl.wikipedia.org/wiki/Kaligula
*  Neron - ten co Rzym spalił, a właściwie to jego dzielnicę, Zatybrze

krówka z napisem Wójt Gminy Szczerców Krzysztof Kamieniak

Słyszeliśmy już o tym, że Krzysztof Kamieniak miał związek z przeglądami samochodów na terenie Kleszczowa, ale teraz przecieramy oczy ze zdumienia patrząc na popularną „krówkę”. Czyżby wójt Gminy Szczerców zadebiutował w branży cukierniczej? Czy zamierza wejść na rynek z tego typu słodkościami? Czy odtąd „krówka”, a może dostojniej „krowa”, będzie jego symbolem? Wszak on sam umieścił swoje imię i nazwisko na „papierku”, a my możemy żałować, że nie dorzucił jako bonus swojej podobizny, albo rodzinnego zdjęcia (na przykład z wakacji jak w biuletynie wyborczym). Tak, czy owak, „promocja” już się odbyła na spotkaniach „naszego włodarza” z pięknymi paniami z okazji ich święta. Pewnie „krówki” smakowały. Raz, że były gratis, a dwa, że przyjemnie się je odwijało. Pytanie: kto za nie zapłacił? Krzysztof Kamieniak sięgnął tym razem do własnej kieszeni, czy też ochoczo zanurzył ręce w zasobnej gminnej kasie?