poczta@naszagminaszczercow.pl

Wreszcie Drewniak będzie miał to, co chciał, czyli udzieli wywiadu w telewizji. Jaśniało więc oblicze dyrektorskie, a na każdą wzmiankę o swoim uczestnictwie w nim odpowiadał po głębokim namyśle: ,, bo to wicie i rozumicie”. Nikt nic nie wiedział i nie rozumiał, ale wszyscy kiwali mądrze głowami. Lecz im bliżej było tego występu, tym częściej dyrektor wpadał w melancholię, snuł się po urzędzie, przystawał często i wpatrywał się w ściany. Pracownicy i zaufani mówili wtedy, że ,, szef kontempluje”. Ale że działo się z Drewniakiem coraz gorzej, zwołano więc w tajemnicy naradę by umyślić co z tym począć. Zebrało się szacowne grono w karczmie u Karczmarza, bo wszak najlepsze pomysły rodzą się wtedy gdy na stole znajdują się odpowiednie dokumenty. A tych nie brakowało. Jakoś tak po przejrzeniu czwartego załącznika wynikł mały problem, gdyż zaufany Wylazł usiadł okrakiem na krześle i zaczął jeździć na nim po całej sali podskakując przy tym, sam  wydawał  sobie komendy takie jak ,,hetta, wiśta, wio", a między nimi wyśpiewywał o tym, że ,,miała matka syna”. Czyli jedna głowa odpadła. Pozostali radzili, radzili i uradzili, że trzeba kogoś nająć ku pomocy dyrektorowi. Stanęło na tym, że będzie to sześć osób z zewnątrz - koszty nie grają roli - które będą mieli pieczę: jeden nad strojami, drugi nad wnętrzem, trzeci nad głową, czwarty nad rękoma, piąty nad nogami (bo to nic nigdy nie wiadomo), a szósty nad całością. Lecz zaufany Holak wydedukował - bo mądrym zaufanym był - że ta liczba to za dużo, gdyż sami się będą zżerać i stanęło na dwóch - jakby to dziś określić - jeden od wizerunku zewnętrznego, a drugi od wewnętrznego. Płacę zaś będą mieli taką jakby było ich sześciu. Wszystko wróciło więc do normy. Jednak dzień wyjazdu do telewizji nie układał się pomyślnie. Do samochodu za pomocą gróźb i perswazji upchnięto jeszcze jakoś dyrektorskie ciało, ale samo wysiadanie z niego okazało się pracą dla zaufanych ponad siły. Drewniak zaklinował się w nim bowiem tak, że prośby, ani groźby, oraz - wstyd powiedzieć - przemoc, nic nie zdziałały. Ten od wizerunku zewnętrznego chciał podać odpowiednie lekarstwo, takie na odwagę, które zawsze miał przy sobie, ale ten od wizerunku wewnętrznego wniósł ostry sprzeciw mówiąc, ,,że odwagi po tym to mu przybędzie, ale odbije się ona w maślanym wzroku, ślinieniu się i w bełkotaniu tak, że nikt nic nie zrozumie”. Widząc, że sytuacja staje się napięta Letniak otworzył drugie drzwi, wsadził w środek pojazdu swoją głowę i wydobył z siebie taki szczek, jakby co najmniej ze trzy brytany wpadły do środka. Pomogło. Dyrektor wyskoczył z samochodu jak z procy, a tam zaufani wzięli go w obroty, z których wyszedł dopiero wewnątrz budynku. Zaraz też zjawiła się pani i powiedziała, że zabiera szefa do poprawki, bo kamery wszelkie niedoróbki pokażą (zwłaszcza lśniącą łysinę, którą należało wypudrować!). Między zaufanymi zaczęła się konferencja, bo Zadranowski stwierdził, że żadnych niedoróbek u dyrektora to on nie widział, tu wtrącił się Letniak mówiąc, że może są tylko ukryte, na co ostro zareagowała Kodarczyk mówiąc, że to są kłamstwa i pomówienia, bo ona,,, ale drzwi do studia się otworzyły i wprowadzono do środka Drewniaka. Podziw i osłupienie zapanowało wśród zebranych. Przez dużą szybę widać było bowiem osobę. Był to niby dyrektor i to Drewniak, ale jakby nie on. Bo po tym całym liftingu i podrasowaniu włos mu ściemniał i było go jakby więcej, brwi i rzęsy z wypłowiałych stały się czarne, przez co wzrok był się jakby ze stali, wargi miał wyraziste i krwiste, a róże i pudry na policzkach oraz łysinie, to aż biły w oczy, jedynie nos był jaśniejszy od zwykłego koloru. Wypisz wymaluj Kaligula* i Neron* w jednym. Taka oto myśl zagnieździła się na taki widok w głowach zebranych: ten to dopiero pokaże!

Osoba dyrektorska siadła, wyjęła przygotowane ściągi, czyli kartki i poszłoooo. Na pytanie redaktora, ,,jak się pan czuje sprawując tak zaszczytną funkcję?”, Drewniak wypalił - a odgrażał się ze będzie mówił ostro - ,,Przypominam, śmieci masz dzisiaj wynieść, lekarstwo dla dziecka jest na oknie, klucz od barku schowałam, a wieczorem zrób przepierkę, nygusie jeden”. Redaktor złapał się za głowę, kamerzysta zdębiał, kamera też gdyż celowała w sufit a nie w osoby. Pot obfity polał się po obliczu dyrektorskim, a że prawo ciążenia jest nieubłagane, to wraz z potem polały się na koszulę i górne okrycie wszystkie te podrasowania. Twarz wyglądała tak, jak twarz czerwonoskórego, który ją pomalował, bo wstępuje na wojenną ścieżkę, natomiast ubranie od góry nabrało takich barw w jakich lubują się hippisi, czyli ,,dzieci kwiaty'. Widocznie Drewniak do ściągawek dołożył, przez pomyłkę, jeszcze inną kartkę. I to był koniec wywiadu w TV. Po jakimś czasie gdy pytano go, kiedy ukaże się ten wywiad, komentował to tak ,,no, wicie i rozumicie”, poszła więc fama, że dyrektor Drewniak musiał poruszać w nim jakieś tajemnice państwowe, albo i ogólnoświatowe. Czego sam zainteresowany już nie komentował.

*  Kaligula - cesarz szaleniec, patrz Wikipedia   https://pl.wikipedia.org/wiki/Kaligula
*  Neron - ten co Rzym spalił, a właściwie to jego dzielnicę, Zatybrze

Komentarze   
+402 #3 Marek 2018-04-04 19:20
czy moglby mi ktoś wyjaśnić czemu w tej propagandzie szczercowskiej - Informator na większości zdjęć z dnia kobiet na stole widać alkohol??? Gminna gazeta propagująca takie trunki? Trochę to nie na miejscu, no chyba że teraz za panowania obecnego wójta obowiazuja inne standardy.
Cytować
+191 #2 Ela 2018-03-31 12:40
Zdrowych i szczęśliwych Świąt Wielkanocnych spędzonych w rodzinnym gronie życzy Elżbieta Ćwiek
Cytować
+489 #1 Józef 2018-03-30 20:06
Myślę,że ten Drewniak powinien zmienić nazwisko na Kretyniak .
Cytować
Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież