poczta@naszagminaszczercow.pl
Jak to dyrektor Drewniak kukułką gniazda zakładał

Ogłoszono - oczywiście z polecenia dyrektora Drewniaka - że właściciel każdego domu jest zobowiązany do założenia u siebie kukułczego gniazda. Ale żeby nie było tak, że każdy założy jakie chce i gdzie chce, to - i tu cytat - ,,Ja opracowałem do tych gniazd osobiście sam, taki specjalny program, bo te biedne ptaszki nie mają swoich, wicie i rozumicie. Poza tym, będą duże dofinansowania do tych gniazd oraz zakładać je będzie wyspecjalizowana w tym temacie firma”. O firmie tej krążyły wieści, że o kukułkach to wie tylko tyle, że one są. Ale, dobre i to. Jak widać owe kukułki miały rozsławić osobę dyrektorską na całym świecie, a może i jeszcze dalej i jak by to dzisiaj powiedzieć, program ten był co najmniej w jakości już nie 3 a 6D, oraz nie 4 ale 10K*.

Była to - jak widać - wyższa szkoła jazdy, czyli taka woltyżerka konna, jaka jest pokazywana w cyrkach. No bo i głowa tęga to wymyśliła. Ale, że diabeł tkwi w szczegółach, to wkrótce po rozpoczęciu tego programu pojawił się na audiencji u Drewniaka jeden z jego beneficjentów**. Według zapisków mojej ciotki, rozmowa po wymianie wstępnych ,,duserów” czyli uprzejmości przebiegała tak:
- Panie dyrektorze, a dlaczego firma, która te budki zakładała każe mi jeszcze do nich dopłacać?
- Tylko nie budki, tylko nie budki - spienił się Drewniak - to są gniazda i już! Po czym wyciągnął papiery i pokazał rysunki.
- Wicie, u was gniazdo jest umieszczone 30 metrów od płotu i ten dolot do niego więcej zmęczy ptaszki.
- A dlaczego mam dopłacać za lusterko na tej... eee, na tym gnieździe?
- Bo wicie ptaszki stroszą piórka jak i ludzie i po to mają lusterko, aby się w nim przeglądać.
- A dlaczego firma założyła gniazdo na moim starym domu, który był do rozbiórki i teraz przez 3 lata 6 miesięcy i 12 dni nie mogę tej ruiny ruszyć?
- Bo dostaliście dopłatę - padła krótka odpowiedź.
- A dlaczego wymalowano je tak pstrokato i to jeszcze w odblaskach?
- Żeby w nocy kukułka do gniazda także trafiła.
Na dyrektorskim czole żyły zaczęły już pulsować i pojawiły się fałdy. Nieomylny znak, że za chwilę przez te ,,A” puszczą mu nerwy.
- A dlaczego te gniazda takie małe i dziury w nich nie ma? - dopytywał się, mimo tych widocznych oznak, petent.
I tu już szlag trafił dyrektorską osobę.
- Co wy mi tu za wrogą propagandę siejecie? - wrzasnął. Komisja, wyznaczona osobiście przeze mnie, była u was? Była. Sprawdziła? Sprawdziła. Raport napisała? Napisała. Specjalistyczna firma wszystko zgodnie z instrukcją CBDU NR 223 łamane przez 24 łamane przez 3 i łamane przez jedną drugą (CBDU NR 223/24/3/½) wykonała. Tak mam w raporcie komisji napisane. Na to są podpisy i stemple. Przy każdym z tych łamań wymienianych przez Drewniaka głowa petenta schylała się coraz niżej, a przy ½ dotykała już prawie owej lady, którą był odgrodzony od dyrektora. Sprawdzano fachowo - grzmiał dyrektor – bo wymierzono je miarą (złośliwi mówili, że owa miara nie zaczyna się od zera), a poza tym origino... nie, oregano***... - i tu Drewniak się ,,zaciukał”. Nastała cisza, bo usta to mu się poruszały, ale żaden głos z nich się nie wydobywał. Przerwał ją petent.
- Że co proszę? Jakie oregano? - padło nieśmiałe pytanie.
- No nic – dyrektor się otrząsnął - w swoim piśmie komisja napisała, czytam: wzrokowo to widać je z daleka, słuchowo odgłos wydają dobry, w dotyku są gładkie, powąchano, pachną odpowiednio, smakowo, tu jest znak zapytania. Coś go nagle przyhamowało i doczytywał już po cichu do końca****, po czym wydał dźwięk w rodzaju ,,hmm” i ciągnął dalej - Czego więc tu się jeszcze czepiać? Co? Teraz to kukułki u nas będą – tu rozłożył szeroko ramiona - jak te bociany. Rozumicie?
I na tym posłuchanie się zakończyło. Wychodząc z gabinetu beneficjent powtarzał tylko trzy słowa ,,co za głowa, co za głowa”. Na pytanie zaś sekretarki ,,o co idzie?”, udzielił odpowiedzi: ,,Bo mnie, to do wszystkiego wasz szef przekonał, zostało mu do tych budek przekonać tylko kukułki”.
Taki sobie dopisek.
Co było dalej o tym pamiętnik milczy. Mamy taką nadzieje, że dyr Drewniak nie wziął się za poprawianie życia bocianom. Bo kto wie, czy nie zadziałało, by prawo odwrotności i wtedy bociany były by jak kukułki? Chociaż to nie tajemnica, że jako dyrektor  na porodówce bywał, chociaż formalnie nie był.

* jakość obrazu np. na ekranie telewizora
** beneficjent, ten kto korzysta z czegoś pierwszy raz
*** organoleptycznie, czyli za pomocą zmysłów - widocznie to słowo napisano niewyraźnie
**** znak zapytania, bo dopisek był taki: że nikt z członków komisji nie odważył się wsadzić języka do tych budek

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież