poczta@naszagminaszczercow.pl

Dzień był parny i gorący, dlatego okna w gabinecie dyrektorskim otwarto jak szeroko. - Powiem, że powiem tak - rozpoczął spotkanie ze swoimi dyrektor Drewniak. Wrażenie jakie wywarły na zebranych te słowa było piorunujące. Powieki zaufanej Kodarczyk zaczęły poruszać się w takim tempie, że zaczęło coś z nich odpadać. Usta pozostałych otworzyły się tak szeroko, że zaufanemu - tu bez nazwiska - część uzębienia będąca przypisana do dolnej żuchwy stanęła dęba i biedak zaczął się dusić. Walnięcie w plecy przez Gienioszewskiego uratowało mu życie, bo przeszkoda wyskoczyła z otworu i znalazła się - o zgrozo - aż za oknem. U wszystkich pojawiła się jedna myśl, że musi się po takim wstępie wydarzyć coś naprawdę jeszcze straszniejszego, wszak pierwsza oznaka już była. Nie zrażony jednak tym dyrektor ciągnął dalej.

- Wicie i rozumicie, zadanie jest przed nami trudne. Musicie mi dokładnie mówić - i tu rozległo się pobzykiwanie muchy - kogo na co…, nie, kto na co że…, a tam!
Ręka Drewniaka wydobyła z kieszeni kartkę, z której odczytał - pociąg ze stacji A jedzie do stacji B w trzy gadziny i…
- No, to nie ta kartka - popatrzył na nią i dodał pod nosem - a miałem to zadanie odrobić. Będę więc mówił z głowy - oznajmił.
- Przepraszam, z czego? - zapytał zdziwiony Zadranowski, ale spojrzenie szefa skutecznie go zamroziło.
- Chodzi o to, że musimy przyglądać się dokładniej stosunkom między ludźmi. Bo są tacy, którzy…
Uparta mucha obrała sobie za cel wysokie dyrektorskie czoło, ale machnięcie ręki strąciło ja na blat biurka gdzie dopadła ją sprawiedliwa dłoń. Drewniak odsunął rękę popatrzył na krwawą plamę i powiedział - no, ubiłem gadzinę! Kogo miał na myśli mówiąc „gadzinę”, nie powiedział.
- No więc stosunki nie mogą być tajne, bo wy musicie tam być, widzieć i mi donosić!
-  Ale czasami to wtedy jest ciemno - padło z ust Holaka.
- To słuchać i donosić. Ale, ale jak ciemno, kiedy latarnie palą się i w nocy - dopytywał się dyrektor. - Aha, bo ja myślałem… - dodał Holak.
- Nie myślcie, tylko mi mówcie – odparł Drewniak.
W te słowa wdarło się buczenie bąka.
- Czeba - ciągnął dalej szef - umieć ich podejść i łapać takich na słówka.
- Najlepiej to na cukier- oznajmił Letniak.
- Na jaki cukier, co wy mi tu z tym cukrem - zdenerwował się Drewniak.
- Bo melduję, że bąki to najlepiej lubią cukier.
To mówiąc podniósł wieko cukiernicy. I faktycznie bąk znalazł się w środku, a wieko zamknęło się za nim.
- Teraz może brzęczeć, najwyżej cukier wyżre - oznajmił uradowany swoim wyczynem Letniak.
- Najlepiej by było jakbyście na to wszystko posiadali dowody - kontynuował Drewniak.
- Ależ Beniaminku*-  wtrąciła z zalotnym uśmiechem zaufana Kodarczyk - dowody to my mamy, ja co prawda od niedawna, ale też posiadam - i na potwierdzenie swojej pełnoletności wyprostowała się dumnie na krześle.
- Ja wiem, że posiadasz, ale idzie o dowody, no dowody na to…
W te dowody wtrącił się znowuż zaufany Wylazł, który poderwał się w górę, strzelił butami, skłonił się nisko i wyrecytował - melduję, że do wody to najpierw prosto, a potem trzecie drzwi na lewo - ukłonił się po raz wtóry, buty powtórzyły strzał po czym zaufany siadł.
Temperatura w pomieszczeniu, mimo gorąca na zewnątrz, podskoczyła jeszcze o kilka stopni w górę. No i wydarzyło się to najstraszniejsze. Przez okno wpadła do środka jakaś fruwająca gadzina. Może upasiona na tym moście - coś tak wściekłego i wydającego taki głos jak helikopter w locie,  że wszyscy poderwali się do góry. Pierwszy sygnał do rejterady dał dyrektor Drewniak, a w ślady dowódcy poszli inni i tylko trzask drzwi za ostatnim świadczył  o pustce w pomieszczeniu.
 Po tym zdarzeniu zamontowano w gabinecie dyrektorskim ,,erkondyszyn” czyli trzy lodówki bez drzwi, które jak trzeba chodziły na ,,full,, i na ,,full”. Zabito też okna.

Ciotka mawiała często, że każdy powinien mieć swój honor,  może się jednak myliła i ten honor dotyczył tylko szlachty. Wszak nie ma ludzi  nieomylnych.

* Beniaminek - imię dyrektora Drewniaka. Tak miał zapisane w papierach.

 

 

Komentarze   
+515 #7 zabawa 2017-03-01 06:06
Lepiej się bawić za adwokatów płacić wydawać pieniądze gminne na drogi w pola itp. A dzieci dentysty dalej nie mają Co innego mówili co innego robią.
Cytować
+451 #6 fan blondynek 2017-02-27 10:50
Ach te blondynki.pamiętam je z dzieciństwa .Moja mama jak szła karmić świnie i wołała mnie do pomocy to mówiła "chodż pomożesz mi nakarmić blondynki ,,
Cytować
+275 #5 kowalik 2017-02-27 09:02
Ja tam popieram Drewniaka ,trzeba wiedzieć jakie stosunki panują w Kamieńcu. ile stosunkuje się bab z babami ,ile chłopów z chłopami a ile jest stosunków tradycyjnych tzn bab z chłopami,
Cytować
+457 #4 elegancja 2017-02-26 21:18
:lol: Patrząc na Drewniaka i jego kusy garniturek, to on chyba sporo pączków wpiep.... :lol:
Cytować
+336 #3 szlachcic 2017-02-26 21:14
ano Szczerców jak za króla Sasa jedzą, piją, popuszczają pasa...i tak od balu do balu...
Cytować
+345 #2 Mucha 2017-02-26 20:52
Drewniak zaczął mówić z głowy i zgadnijcie co powiedział ciekawi jesteście ? to już zdradzam tajemnicę a no nie powiedział nic bo co można powiedzieć jak głowa pusta .
Cytować
+340 #1 najedzony 2017-02-26 11:07
:lol: A ja tam jestem za Kamieniakiem. Co tam będziemy drogi budować i tak trzeba będzie je kiedyś naprawiać! A jak Kamieniak imprezę zrobi to co se wypiję i zjem to moje!!! :lol: ;-) I g... mnie to obchodzi czy to za gminą kasę? 8) ;-)
Cytować
Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież